MSZA ŚWIĘTA W 30-STY DZIEŃ PO POGRZEBIE MARYSI ODBĘDZIE SIĘ JUTRO (09.02.2013) O GODZINIE 18 W KOŚCIELE TRÓJCY PRZENAJŚWIĘTSZEJ W DZIERZGONIU.
Troska o dziecko jest pierwszym i podstawowym sprawdzianem stosunku człowieka do człowieka. JPII
Msza Święta oraz spotkanie dla rodziców po Stracie Dziecka!!! Zapraszamy
3.01.2013 ok godz 16 Marysia dołączyła do grona ANIOŁKÓW [*]
„W księdze życia Anioł zapisał datę Twoich narodzin…
Zamykając ją, wyszeptał:„ZBYT PIĘKNA DLA ZIEMI…” „
English
piątek, 8 lutego 2013
wtorek, 29 stycznia 2013
2013-01-29
W najbliższą sobotę Marysia skończyłaby 2 latka...
Wieczorem pójdziemy na mszę do dzierzgońskiego kościoła, a potem na cmentarz. Chcemy uczcić Jej pamięć wypuszczając do nieba kilka lampionów. Wszystkich, którzy chcieliby przyjść, zapraszamy...
Ps. W dniu, w którym Marynia poszła do Nieba planowaliśmy napisać wpis, o tym, jak Marysia się rozwija, jak pięknie mówi, jak wspaniale zniosła podróż z Anglii do Polski, również o tym, że ma infekcję. Nie zdążyliśmy... Opiszemy to wszystko na pewno za jakiś czas...
Wieczorem pójdziemy na mszę do dzierzgońskiego kościoła, a potem na cmentarz. Chcemy uczcić Jej pamięć wypuszczając do nieba kilka lampionów. Wszystkich, którzy chcieliby przyjść, zapraszamy...
Ps. W dniu, w którym Marynia poszła do Nieba planowaliśmy napisać wpis, o tym, jak Marysia się rozwija, jak pięknie mówi, jak wspaniale zniosła podróż z Anglii do Polski, również o tym, że ma infekcję. Nie zdążyliśmy... Opiszemy to wszystko na pewno za jakiś czas...
sobota, 5 stycznia 2013
Gdyby MIŁOŚĆ mogła uzdrawiać, a łzy wskrzeszać byłabyś z nami MARYNIU...
Zdjęcia ze świąt - była taka szczęśliwa, taka radosna...wszystkie
zabawki od Mikołaja tak bardzo jej się podobały. Były idealne, grające,
świecące...Tak się uśmiechała do nich, patrzyła na nie i wyciągała
rączkę...
Ty jesteś już w DOMU, a my jeszcze w gościnie....Do zobaczenia Maleństwo Nasze...Spotkamy się jeszcze Marysiu, przyjdziemy do Ciebie...
czwartek, 3 stycznia 2013
MARYSIA JEST JUŻ ANIOŁKIEM
DZISIAJ OK 16 MARYSIA DOŁĄCZYŁA DO GRONA ANIOŁKÓW.
ZMARŁA NAM NA RĘKACH.
NASZA MIŁOŚĆ I SENS NASZEGO ŻYCIA [*]
POGRZEB ODBĘDZIE SIĘ W SOBOTĘ 5.01.2013 O GODZINIE 12 W KOŚCIELE TRÓJCY PRZENAJŚWIĘTSZEJ W DZIERZGONIU
PRZEŻYŁA 23 MIESIĄCE...
środa, 26 grudnia 2012
2012-12-25
Od soboty jesteśmy w Polsce. Podróż Marysia zniosła naprawdę dobrze.
Wszystkim czytelnikom składamy serdeczne życzenia z okazji świąt Bożego Narodzenia, udanej zabawy Sylwestrowej oraz szczęśliwego Nowego 2013 Roku!!!!!!!!!!!!
poniedziałek, 10 grudnia 2012
2012-12-09
W ubiegły weekend
mieliśmy gości. Odwiedzili mnie babcia Beata i dziadek Zbyszek oraz dwie ciocie.
Odpoczęliśmy bardzo. Znów wybraliśmy się na wycieczkę do Durham. Czas minął
bardzo szybko i zanim się obejrzeliśmy, trzeba ich było zawieźć z powrotem na lotnisko…
Na szczęście wielkimi krokami zbliża się wyjazd na święta do Polski. Planujemy
zostać 2 tygodnie, ale może przedłużymy sobie urlop :q. Pobyt tylu gości był
dla mnie bardzo stymulujący. Jak tylko wyjechali zaczęłam krzyczeć „gdzie”. To
właściwie chyba moje pierwsze słowo. Gaworzę sobie co prawda od czasu do czasu,
ale teraz to właściwie „rozmawiamy”. Tata mówi „gdzie”, a ja powtarzam „dzie”,
lub „dzio”, zależy jak mi się uda ;q. Od pewnego czasu rodzice uczą mnie też
machać „papa” jak ktoś wychodzi, i czasami – jak mam humor – to pomacham.
2 tygodnie temu byliśmy
w szpitalu w celu pobrania krwi. Wizyta była udręką. Nie dość, że trzeba było
czekać godzinę, jak zawsze, to i tak po tym czasie okazało się, że nikt
kompetentny nie przyjdzie, ponieważ jest bardzo dużo nagłych przyjęć i wszyscy
są bardzo zajęci. Kilka osób próbowało pobrać mi krew, ale niestety z 12ml,
które były potrzebne, udało się pobrać tylko 2-3ml. Przy tym bardzo się
nacierpiałam i napłakałam. Niestety moje naczynka są już tak bardzo popękane,
że bardzo trudno jest pobrać ode mnie nawet małą ilość krwi. Mówiliśmy o tym
pani, która zaplanowała wizytę i prosiliśmy, żeby byli przygotowani, no ale
rozczarowaliśmy się… Nie wiemy kiedy znów będziemy mogli poświęcić dzień na
pobieranie krwi, bo tata i tak bierze dużo wolnego z pracy, a jest to bardzo
ważne, ponieważ większość potrzebnych próbek jest dla genetyków. A dopóki oni
nie zrobią badań, nie będzie decyzji odnośnie ewentualnej operacji wady serca.
Rodzice z uporem walczą
z tlenem. Przez ostatnie kilkanaście dni udaje mi się wytrzymywać większość
czasu na przepływie 0,4 litra/min. W Polsce nigdy nie byłam na tak niskim
tlenie, bo nie było nawet takich zaworów w butlach… Jutro idziemy się zapisać
do nowej przychodni. Bardzo nie chcieliśmy zmieniać lekarza, ponieważ pierwsza
pani doktor do której trafiłam była bardzo zaangażowana. Niestety osoba
odpowiedzialna za zarejestrowanie pacjentów była nam bardzo nieprzychylna i nie
chciała nas zarejestrować, ponieważ skończył mi się paszport. Tak naprawdę
powinna zarejestrować rodziców, a ja zostałabym przyjęta „na ich konto”. Szkoda
nam było lekarza, ale to nie była pierwsza sytuacja, gdy mieliśmy problemy w
tamtej przychodni, więc trzeba spróbować gdzie indziej.
Najgorsze, że będziemy
musieli powiadomić wszystkie placówki, z którymi mam do czynienia, a jest ich
sporo i w dodatku w Anglii przychodzi bardzo dużo korespondencji. Dostajemy
listy informujące o każdej zaplanowanej wizycie i podsumowania z odbytych
konsultacji, więc poinformowanie wszystkich o zmianie przychodni jest bardzo
ważne.
Tak na zakończenie
chciałam wszystkich poinformować, że po wielu tygodniach oczekiwania nareszcie
wyszła mi druga jedynka u góry. W ten sposób mam już wszystkie jedynki i
czwórki, jedną dwójkę i chyba piątkę, a następne w kolejce pchają się trójki i
kolejne dwójki.
sobota, 17 listopada 2012
2012-11-17
Tak jak zapowiadaliśmy poprzednio, pod koniec października byliśmy u okulisty. Mr. Shafiq znów dwukrotnie pogratulował rodzicom
wspaniałego dziecka ;). Jeśli chodzi o soczewkę to powiedział, że skoro jej nie
akceptuję, to zostaniemy przy okularach. Za 2 miesiące, na kolejnej wizycie
możemy spróbować jeszcze raz z soczewką, a może zmienimy okulary. Zobaczymy...
Na przełomie października i listopada gościliśmy ciocię
Magdę, która spędziła u nas prawie tydzień. Jej wizyta była dla nas czasem
odpoczynku (bynajmniej fizycznego ;q) i odreagowania. Chodziliśmy na zakupy i
na spacery. Jako, że ciocia odwiedziła nas w okresie Wszystkich Świętych, to
zgodnie z tutejszą tradycją zebraliśmy tyle dzieci ile się dało i wyruszyliśmy
w wigilię tego święta pukać do drzwi pobliskich mieszkań z zawołaniem ”trick or
treat?”. Oczywiście byliśmy fantastycznie przebrani. Ja byłam słodką dynią :q
W ubiegłym tygodniu kilka dni byłam markotna. I to
bardzo. Rodzice nie mogli uwierzyć, że bez powodu co chwilę popłakuję.
Najprawdopodobniej to przez ząbki. Tata wypatrzył, że chyba druga jedynka u
góry wychodzi – najwyższy czas! Ponadto męczy mnie trochę katarek. Rodzice nie
wykluczają jednak możliwości, że jako, że jestem coraz bardziej „kumata”, to
może po prostu próbuję swoich sił, ile można uzyskać płaczem ;).
Rodzice cały czas próbują mnie utuczyć i nic z tego nie
wychodzi. Nie chcę jeść. Jak raz zjem więcej to potem przez kilka godzin
potrafię z uporem odwracać buzię od kubeczka i zaciskać usta. Może to też wina
zębów, ale rodzice się martwią. A przecież ja jestem taką małą słodką
„Calineczką”
Na początku tego tygodnia odwiedziły nas dwie panie
terapeutki, jedna z nich będzie raz w tygodniu rehabilitować moje oczka, a
druga jest od wczesnej edukacji, czyli zapewne będzie się ze mną duuużo bawić.
Zajęcia te zaczynamy od grudnia.
W dalszym ciągu rodzice szukają dla mnie prywatnej
rehabilitacji ruchowej, najlepiej metodą Bobath. Niby metoda wywodzi się z
Anglii, ale strasznie trudno tu znaleźć terapeutów. Jest to bardzo ważne dla
mnie, ponieważ rehabilitacje, które mam raz w tygodniu polegają na tym, że
prawie całą godzinę jestem trzymana w pozycji siedzącej i fizjoterapeutka się
ze mną bawi. Bardzo lubię zabawy z panią Liz, ale taki rodzaj ćwiczeń, w
dodatku raz w tygodniu to naprawdę niewiele. Mam prawie 22 miesiące, a wciąż
nie potrafię nawet samodzielnie siedzieć, o raczkowaniu nie wspomnę...
Subskrybuj:
Posty (Atom)





