Kochani czytelnicy!
Jest okres rozliczania 1% podatku. Bardzo Was prosimy o przekazanie go chorym dzieciom. Wiemy, jak niewiele pomocy otrzymuje się dla niepełnosprawnego dziecka w naszym kraju. Leki, rehabilitacje, sprzęt medyczny, itp. wiążą się z ogromnymi wydatkami sięgającymi nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie. To od posiadanego budżetu zależy jaką ilość rehabilitacji będzie miało dziecko. Z doświadczenia wiemy, że jest ona bardzo ważna, w niektórych przypadkach najważniejsza, bo od niej zależy rozwój i przyszłe funkcjonowanie dziecka.Wiemy, że większość z Was przekaże swój 1% podatku na szczytny cel, ale chcemy przypomnieć, że bardzo ważnym jest przekazywanie na cel szczegółowy, tzn. na konkretną osobę, ponieważ w innym przypadku pieniądze są wykorzystywane na cele statutowe danej fundacji lub stowarzyszenia, tj. np. na szkolenia, warsztaty.
Przypominamy, że sposób rozliczenia 1% podatku wygląda w ten sposób, że środki zgromadzone na subkoncie danej osoby wypłacane są w celu zrefundowania wydatków związanych z jej leczeniem i rehabilitacją na podstawie przedstawionych faktur. Nie ma nigdy takiej możliwości, aby pieniądze były wydane na niezwiązane z chorobą cele.
Ze swojej strony zachęcamy do przekazania 1% podatku dla Ani i Marty Żuchowskich, kuzynek Marysi, które niestety nie zdążyły się poznać. Bliźniaczki mają 3 latka i niedawno okazało się, że cierpią na autyzm. Pomóc im może tylko specjalistyczna terapia.
Troska o dziecko jest pierwszym i podstawowym sprawdzianem stosunku człowieka do człowieka. JPII
Msza Święta oraz spotkanie dla rodziców po Stracie Dziecka!!! Zapraszamy
3.01.2013 ok godz 16 Marysia dołączyła do grona ANIOŁKÓW [*]
„W księdze życia Anioł zapisał datę Twoich narodzin…
Zamykając ją, wyszeptał:„ZBYT PIĘKNA DLA ZIEMI…” „
English
poniedziałek, 11 lutego 2013
piątek, 8 lutego 2013
Msza Święta
MSZA ŚWIĘTA W 30-STY DZIEŃ PO POGRZEBIE MARYSI ODBĘDZIE SIĘ JUTRO (09.02.2013) O GODZINIE 18 W KOŚCIELE TRÓJCY PRZENAJŚWIĘTSZEJ W DZIERZGONIU.
wtorek, 29 stycznia 2013
2013-01-29
W najbliższą sobotę Marysia skończyłaby 2 latka...
Wieczorem pójdziemy na mszę do dzierzgońskiego kościoła, a potem na cmentarz. Chcemy uczcić Jej pamięć wypuszczając do nieba kilka lampionów. Wszystkich, którzy chcieliby przyjść, zapraszamy...
Ps. W dniu, w którym Marynia poszła do Nieba planowaliśmy napisać wpis, o tym, jak Marysia się rozwija, jak pięknie mówi, jak wspaniale zniosła podróż z Anglii do Polski, również o tym, że ma infekcję. Nie zdążyliśmy... Opiszemy to wszystko na pewno za jakiś czas...
Wieczorem pójdziemy na mszę do dzierzgońskiego kościoła, a potem na cmentarz. Chcemy uczcić Jej pamięć wypuszczając do nieba kilka lampionów. Wszystkich, którzy chcieliby przyjść, zapraszamy...
Ps. W dniu, w którym Marynia poszła do Nieba planowaliśmy napisać wpis, o tym, jak Marysia się rozwija, jak pięknie mówi, jak wspaniale zniosła podróż z Anglii do Polski, również o tym, że ma infekcję. Nie zdążyliśmy... Opiszemy to wszystko na pewno za jakiś czas...
sobota, 5 stycznia 2013
Gdyby MIŁOŚĆ mogła uzdrawiać, a łzy wskrzeszać byłabyś z nami MARYNIU...
Zdjęcia ze świąt - była taka szczęśliwa, taka radosna...wszystkie
zabawki od Mikołaja tak bardzo jej się podobały. Były idealne, grające,
świecące...Tak się uśmiechała do nich, patrzyła na nie i wyciągała
rączkę...
Ty jesteś już w DOMU, a my jeszcze w gościnie....Do zobaczenia Maleństwo Nasze...Spotkamy się jeszcze Marysiu, przyjdziemy do Ciebie...
czwartek, 3 stycznia 2013
MARYSIA JEST JUŻ ANIOŁKIEM
DZISIAJ OK 16 MARYSIA DOŁĄCZYŁA DO GRONA ANIOŁKÓW.
ZMARŁA NAM NA RĘKACH.
NASZA MIŁOŚĆ I SENS NASZEGO ŻYCIA [*]
POGRZEB ODBĘDZIE SIĘ W SOBOTĘ 5.01.2013 O GODZINIE 12 W KOŚCIELE TRÓJCY PRZENAJŚWIĘTSZEJ W DZIERZGONIU
PRZEŻYŁA 23 MIESIĄCE...
środa, 26 grudnia 2012
2012-12-25
Od soboty jesteśmy w Polsce. Podróż Marysia zniosła naprawdę dobrze.
Wszystkim czytelnikom składamy serdeczne życzenia z okazji świąt Bożego Narodzenia, udanej zabawy Sylwestrowej oraz szczęśliwego Nowego 2013 Roku!!!!!!!!!!!!
poniedziałek, 10 grudnia 2012
2012-12-09
W ubiegły weekend
mieliśmy gości. Odwiedzili mnie babcia Beata i dziadek Zbyszek oraz dwie ciocie.
Odpoczęliśmy bardzo. Znów wybraliśmy się na wycieczkę do Durham. Czas minął
bardzo szybko i zanim się obejrzeliśmy, trzeba ich było zawieźć z powrotem na lotnisko…
Na szczęście wielkimi krokami zbliża się wyjazd na święta do Polski. Planujemy
zostać 2 tygodnie, ale może przedłużymy sobie urlop :q. Pobyt tylu gości był
dla mnie bardzo stymulujący. Jak tylko wyjechali zaczęłam krzyczeć „gdzie”. To
właściwie chyba moje pierwsze słowo. Gaworzę sobie co prawda od czasu do czasu,
ale teraz to właściwie „rozmawiamy”. Tata mówi „gdzie”, a ja powtarzam „dzie”,
lub „dzio”, zależy jak mi się uda ;q. Od pewnego czasu rodzice uczą mnie też
machać „papa” jak ktoś wychodzi, i czasami – jak mam humor – to pomacham.
2 tygodnie temu byliśmy
w szpitalu w celu pobrania krwi. Wizyta była udręką. Nie dość, że trzeba było
czekać godzinę, jak zawsze, to i tak po tym czasie okazało się, że nikt
kompetentny nie przyjdzie, ponieważ jest bardzo dużo nagłych przyjęć i wszyscy
są bardzo zajęci. Kilka osób próbowało pobrać mi krew, ale niestety z 12ml,
które były potrzebne, udało się pobrać tylko 2-3ml. Przy tym bardzo się
nacierpiałam i napłakałam. Niestety moje naczynka są już tak bardzo popękane,
że bardzo trudno jest pobrać ode mnie nawet małą ilość krwi. Mówiliśmy o tym
pani, która zaplanowała wizytę i prosiliśmy, żeby byli przygotowani, no ale
rozczarowaliśmy się… Nie wiemy kiedy znów będziemy mogli poświęcić dzień na
pobieranie krwi, bo tata i tak bierze dużo wolnego z pracy, a jest to bardzo
ważne, ponieważ większość potrzebnych próbek jest dla genetyków. A dopóki oni
nie zrobią badań, nie będzie decyzji odnośnie ewentualnej operacji wady serca.
Rodzice z uporem walczą
z tlenem. Przez ostatnie kilkanaście dni udaje mi się wytrzymywać większość
czasu na przepływie 0,4 litra/min. W Polsce nigdy nie byłam na tak niskim
tlenie, bo nie było nawet takich zaworów w butlach… Jutro idziemy się zapisać
do nowej przychodni. Bardzo nie chcieliśmy zmieniać lekarza, ponieważ pierwsza
pani doktor do której trafiłam była bardzo zaangażowana. Niestety osoba
odpowiedzialna za zarejestrowanie pacjentów była nam bardzo nieprzychylna i nie
chciała nas zarejestrować, ponieważ skończył mi się paszport. Tak naprawdę
powinna zarejestrować rodziców, a ja zostałabym przyjęta „na ich konto”. Szkoda
nam było lekarza, ale to nie była pierwsza sytuacja, gdy mieliśmy problemy w
tamtej przychodni, więc trzeba spróbować gdzie indziej.
Najgorsze, że będziemy
musieli powiadomić wszystkie placówki, z którymi mam do czynienia, a jest ich
sporo i w dodatku w Anglii przychodzi bardzo dużo korespondencji. Dostajemy
listy informujące o każdej zaplanowanej wizycie i podsumowania z odbytych
konsultacji, więc poinformowanie wszystkich o zmianie przychodni jest bardzo
ważne.
Tak na zakończenie
chciałam wszystkich poinformować, że po wielu tygodniach oczekiwania nareszcie
wyszła mi druga jedynka u góry. W ten sposób mam już wszystkie jedynki i
czwórki, jedną dwójkę i chyba piątkę, a następne w kolejce pchają się trójki i
kolejne dwójki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






